Mój bank

Mój bank jest raczej dziwnym tworem. Często zastanawiam się jakim cudem jest jeszcze na rynku. Może przez takich jak ja, którzy musieli wziąć tam kredyt. Ale przecież wcześmniej było ich mniej, a on i tak istniał. Naprawdę to dziwne.

Mój bank posiada system internetowy, a jakże. Bardzo ciekawy system internetowy z bardzo intuicyjnym adresem i podobniez przyjaznym interfejsem. Więc..
W moim banku istnieją dwa rodzaje przelewów: dowolne oraz zdefiniowane. Przelew dowolny to taki, w którym wprowadzasz wszystkie dane z palca i potwierdzasz kodem z karty zdrapki. Taka o jednorazowa zabaawka, jak coś trzeba przelać. Natomiast przelew zdefiniowany to taki, w którym podajesz wcześniej wszystkie dane, również takie jakkwaota oraz temat przelewu. Potwierdzamy je kartą zdrapką. I od tej pory mozna robić przelewy kiedy tylko chce. BEZ karty zdrapki! Czegoś takiego jak lista odbiorców oczywiście nie uświadczymy. Albo dodajesz kogoś (co jest nie lada wyczynym i byłam dumna z siebie jak opcję znalazłam) i wysyłasz przelewy bez żadnego zabezpieczenia, albo też za każdym razem przeklejasz dane. No bo po co komu lista odbiorców ze zdefiniowanymi zabezpieczeniami...

Mój bank umożliwia również podglądanie historii konta w internecie. Normalne. Jest ogólny podgląd kont oraz szczegóły konkretnego, w którym znajduje się saldo, dostępne środki oraz historia transakcji. Saldo zawsze jest równe dostępnym środkom. Mój bank nie zna niestety pojęcia zablokowanych środków. W skrócie, jeżeli nie pamiętasz / nie wiesz o jakiejś jeszcze nie zaksięgowanej transakcji, to nie masz pojęcia ile tak naprawdę pieniędzy Ci zostało. Zwłaszcza jak konto jest dla dwóch osób i jedna pójdzie na zakupy, a druga pojedzie na stację benzynową.
Pozatym pamiętajmy o dwóch widokach: podglądzie ogólnym i szczegółach konta. No bo otóż.. Jak moglby się w nich obu zgadzać kwoty? Mój bank lubi serwować mi niespodzianki. Nigdy nie wiem, czy to kwota w podglądzie czy w szczegółach będzie poprawna. Bo czasem, zanim nie klikniesz w konto to podgląd się nie odświeży. A czasem podgląd jest poprawny, jednak po wejściu w szczegóły kwota jest inna, bo w historii jeszcze nie pojawił sie wpis!
A tak odnośnie wpisów.. Transakcje potrafią pojawić się po tygodniu Czy to przelew , czy tez płatnośc kartą. Nigdy nie wiesz kiedy Cię dopadnie! Ale pamietaj, obsługa infolinii będzie wiedziała o tym pierwsza :> Bo ich podgląd się odświeża, mój jak widać niekoniecznie.

No i jeszcze transakcje kartowe.. Bo Mój bank posiada karty na podpis. Dobrze, że jeszcze większość sklepów je akceptuje. Ale problem z dlugopisem jest zawsze. No i nikt tego podpisu de facto nie sprawdza.. Za to dziwnie się na mnie patrzą. Z takim samym zdziwieniem z jakim ja spojrzałam na kartę przy pierwszej transkacji. No a po takiej transakcji to conajmniej tydzień aż się pojawi w historii operacji. No i środki zablokowane nie istnieją, ale tych pieniędzy z bankomatu i tak nie wypłacisz. Jak to się dzieje?
No ale, mnie ten problem już nie dotyczy... A to ponieważ bankomat wciągnął mi kartę. Nieużywanie pinu zaowocowało jego zapomnieniem. No zdaża się skoro zazwyczaj wystarczał podpis. Bankomat akurat był wbudowany w ścianę oddziału mojego banku, więc nie tracąc czasu poszłam złożyć wniosek o nową kartę. I tu zaczęły sie schody...
Pani na moje słowa o wciągniętej karcie zareagowała niedbałym "proszę udać się do swojego banku". Na odpowiedź, że własnie w nim jestem, nie kryła zdziwieniam, a nawet postanowiła upewnić się, pytając "Czyli Pani ma kartę w naszym banku?". Nie nie mam.. Wcale tego przed chwilą nie powiedziałam.. No ale postanowiłam grzecznie odpowiedzieć i rozwiać wątpliwości obsługi, bo sprawę chciałam załatwić szybko. Obsługa jednak, mimo swej nazwy, obsłużyć mnie nie chciała, odpowiadając, że ona "mi tej karty nie wyjmie".
Jako, że karta by jednak mi się mogłą przydać, żeby mieć dostęp do swoich pieniędzmi, nie zrażona obsługą przez obsługę,odpowiedziałam, że wiem i że chciałabym nową. Skwitowane to zostało wielkim "oh.." i "to trzeba wypełnić wniosek". Kolejne zdziwienie na moje pytanie, czy mogę to zrobić na miejscu. O dziiwo, wniosek udało mi się w końcu wypełnić. Poinformowana o czasie oczekiwania 2 tyg. poszłam zajać się swoimi sprawami. Karta dotarła, nawet na dobry adres.
Tylko z błędnymi danymi. Czyli dokładniej imieniem. No bo nie wszyscy wiedzą np. że Magda może być imieniem i usilnie przerabiają panie na Magdaleny. Mnie spotkał podobnego typu bląd. Bo przeciez we wniosku napewno pomyliłam się przy wpisywaniu swojego imienia i mily pracownik postawnowił mnie poprawić. Jednak największe zdziwienie wywołało u mnie to, że przesyłak została dobrze zaadresowana. PIN również. Przy okazji mogę wspomnieć, że pin przyszedł w tym samym czasie co karta i lezały razem w skrzynce... Czyli była to kartka, złożona jak zwykle na 3, na której dane teleadresowe wpisane zostały poprawnie, zgięcie niżej natomiast przyklejona została karta z błędem. No to znowu trzeba sie udać do banku... Ale przy okazji nowe karty pokazali nową jakość. Karta ma chip i opcje zbliżeniową. Witamy z powrotem w XXI wieku.
Kolejna wizyta wyglądała bardzo podobnie jak poprzednia. Dokładniej obsługa nie potrafila zrozumieć, jak mogą być złe dane na karcie. Bo wg Pani błędy zdarzają się tylko w adresach, a tych nie ma na karcie. Wtrącając, brawa dla tej Pani, ze zauważyła, że adresu nie ma na karcie. W Moim banku nie ma opcji zmiany danych, ich pracownicy się nie mylą przecież.. No ale mogę zastrzec kartę i wyrobić nową. Przy okazji zapytałam, czy mogę zrezygnować z opcji karty zbliżeniowej, bo nie lubię, nie ufam i nie chcę. No ale niestety NIE. No OK. Musze to zrobić, bo nie będę się narażać na kłopoty, przez czyjś błąd. Karta po zastrzeżeniu została mi oddana. Zdziwiłam się, zazwyczaj się ją przecina, ale skoro zastrzeżona, to w sumie nei robi to róznicy. Chyba...
Jakiś czas po złożeniu wniosku o moją kartę, do mojego A przyszła również nowa karta. W końcu nowa jakość, chip i opcje zbliżeniowe. A dostał kartę Prestige w kolorze bodajże złotym. Moja była niebieska.. I faktycznie, ja orzymała kartę Classic. Do tego samego konta. Ciekawe. Opcje inne ma czy jak? W końcu jest inną kartą, niby stopień wyżej. Ale mamy to samo konto, więc czemu różne karty? Dręczona pytaniami takiej natury postanowiłam zapytać o to na infolinii. Jeżeli jeszcze nie zaczęli wybijać mojej nowej karty, to może się opamiętają i też dostanę dobrą, by znów nie czekać.
Pani na infolinii (tam wszędzie są tylko Panie...), oświadczyła mi, że to te same karty, różnią się tylko napisem i kolorem. A ja dostałam Classic ponieważ jestem współwłaścicielem konta, a mój A jest głównym włascicielem i ma Prestige. No dobra, nie robi mi jak mają te same opcje. Tylko wg dokumentów to A jest współwłacicielem. Ja A, on A, może im się pomyliło.
Nauczona życiowym doświadczeniem, że różne obsługi uwielbiają wręcz poprawiać moje imię zapytałam i o to. No i kolejne schody... Kartę mam zablokowaną. Ale o nowa nie wystąpił nikt.. A ja dobrze pamiętam podpisywanie wniosku i o tym mówię. No widocznie obsługa nie pisała tego do systemu, wniosku o nową kartę nie ma, jest tylko zastrzeżenie poprzedniej. Opowiadam więc o błędnych danych i o chęci wymiany. Obsługa infolinii usilnie próbowała mnie przekonać do użuwania posiadanej (i zastrzeżonej) już karty Bo przecież błędny adres to nie problem.. Ekhm.. Nie dziękuję, błędne jest imię. No ale w końcu udało się! Kolejny wniosek złożyłami czekam, kolejne 2 tyg. To już prawie 6. Bez dostępu do pieniędzy. Dobrze, że mam też konto w innym banku. Już sensowniejszym.

Zastanawia mnie tylko, czy innym naprawdę to nie przeszkadza? Czy tak jak ja, jeszcze przez jakiś czas są zmuszeni do korzystania z usług Mojego banku. Osobiście jak tylko będę mogła zrefinansuję kredyt gdzie indziej... I nigdy więcej do Mojego banku.